Jak dobierać trasy w Tatrach? – czyli coś dla niedoświadczonych

Jak wybierać trasy

Dobieranie tras w Tatrach, garstka informacji dla początkujących taterników.

Jak na pierwszy raz warto pochodzić po dolinkach. A jest ich dużo. W szczególności polecam dolinę Kościeliską (z jaskiniami i Smreczyńskim Stawem, nad który możemy dostać się czarnym szlakiem od schroniska na Hali Ornak), Chochołowską (można połączyć spacer tymi dolinami przez wejście na Iwaniacką Przełęcz, skąd roztacza się wyśmienity widok na Dolinę Tomanową – zajmie to jednak cały dzień), Strążyską (z wodospadem Siklawica) i Olczyską.

Pamiętam swój pierwszy wyjazd do Zakopanego z koleżanką, która gór nie lubi… Miałam szesnaście lat. Kiedy samochód zbliżał się do Zakopanego zobaczyłam Tatry – i te góry mnie zafascynowały. Tak nagle. Wiedziałam, że to ONE. Wyjazd nie był przyjemny dla nas obu, ja ciągałam koleżankę po dolinach (wyżej wejść nie chciała), ona mnie po Krupówkach (czego ja nie lubię). Ale w ten sposób poznałam bliżej wszystkie doliny tatrzańskie. Potem były wyjazdy grupowe z zakładu pracy mojego Taty, który góry uwielbia, a Tatry w szczególności. Zawsze było podkreślane, że to wypady nie DO Zakopanego, ale W Tatry. I tak mi pozostało. Moja Mama polubiła góry po przekroczeniu pięćdziesiątego roku życia. Wszystko przed Wami 😉

Jak już wcześniej zaznaczyłam naszym skromnym zdaniem Hala i Dolina Gąsienicowa (z Czarnym Stawem Gąsienicowym) to przepiękne i magiczne miejsce w Tatrach. Koniecznie trzeba dojść tam od strony Kuźnic, szlakiem żółtym (przejście doliną, w końcowej fazie forsowne wejście) lub niebieskim (stopniowe pięcie się w górę). Oba szlaki łączą się po ok.1,5 godzinie na Karczmisku (Przełęcz między Kopami). Do Murowańca można dotrzeć także Doliną Suchej Wody – kamienistą, wyboistą drogą. Trasa jest monotonna (2h15min.), ale nie męcząca.

Warto również dojechać do Palenicy Białczańskiej, następnie asfaltem dojść do Wodogrzmotów Mickiewicza, tutaj skręcić w prawo i przez Dolinę Roztoki dostać się do Doliny Pięciu Stawów (uwaga – nie można pominąć Siklawy – największego wodospadu w Tatrach). Wielki Staw Polski jest największym stawem tatrzańskim pod względem pojemności – 13 mln m3 (drugie jest Morskie Oko, trzeci Czarny Staw pod Rysami), oraz najgłębszym stawem – 79,3 m (drugim pod względem głębokości jest Czarny Staw pod Rysami – 76,4 m). Stąd szlakiem niebieskim przez Świstówkę schodzimy do Morskiego Oka. Na tej trasie spotkamy jeden łańcuch, ale właściwie niepotrzebny. No, chyba że jest ślisko.

Poza tym warto zafundować sobie łatwe, krótkie wycieczki na Rusinową Polanę czy Gęsią Szyję. Również piękne widoki. Około trzech-czterech godzin zajmie nam pętelka Palenica Białczańska – Rusinowa Polana – Gęsia Szyja – Rówień Waksmundzka – Polana pod Wołoszynem – Rusinowa Polana – Palenica Białczańska.

Ścieżka nad reglami zaprowadzi nas na Sarnią Skałę, skąd również można podziwiać namiastkę widoku 😉 . Z Kuźnic udajemy się szlakiem niebieskim do Hotelu Górskiego na Kalatówkach (tutaj możemy chwilę odpocząć i pooglądać pasące się na hali owce), kawałek wracamy, gdyż kawałek przed schroniskiem znajduje się wejście na Ścieżkę nad Reglami. Docieramy na Sarnią Skałę (uwaga, bywa ślisko). Można także dotrzeć na Sarnią Skałę szlakiem żółtym Doliną Białego do Przełęczy Czerwonej. Powrót np. Doliną Strążyską (tutaj koniecznie trzeba dojść do Siklawicy – 10 minut). Jeśli starczy nam sił, czasu i mamy ochotę na więcej można Drogą pod Reglami dojść do Dolinki ku Dziurze i zwiedzić jaskinię. W ogóle cała Ścieżka nad Reglami to znakomita rozgrzewka przed rozpoczęciem zdobywania tatrzańskich szczytów.

Dla odważnych (z racji tłumów ludzi) polecamy wjazd na Gubałówkę, Kasprowy Wierch (aby w miarę gładko poszło radzimy być w Kuźnicach przed 7.00 rano) czy podejście do Morskiego Oka i Czarnego Stawu pod Rysami (też wcześnie rano). Nie wyobrażam sobie właściwego odczucia atmosfery Morskiego Oka w środku dnia, kiedy przewijają się tam masy turystów…

Właśnie. Morskie Oko. Największy staw w Tatrach pod względem powierzchni – 34,5 ha (drugi jest Wielki Staw Polski 34,1 ha, trzeci Czarny Staw pod Rysami). Czas dotarcia z Palenicy – około 2 godzin 20 minut. Nie radzę wjeżdżać furmanką pod górę (do Włosienicy). Pomijając wysiłek koni, nie zyskuje się prawie zupełnie nic czasu – z taką ilością ludzi konie wchodzą bardzo wolno. Co innego w dół – zjedziemy w pół godziny. Zaoszczędzony w ten sposób czas możemy przeznaczyć na spacer nad Czarny Staw pod Rysami. Bardziej krzepcy turyści mogą dojść do Bańdziocha (znajduje się na szlaku na Rysy), dokąd prowadzi kamienna ścieżka, i skąd można podziwiać wspaniały widok na Morskie Oko z chatką Gargamela 😉

Kolejną propozycją jest wejście na Nosal szlakiem zielonym, następnie zejście żółtym do Doliny Olczyskiej, wejście na Kopieniec (szlak zielony), zejście do Toporowej Cyrhli.

Są to krótkie wędrówki, które nas nie zmęczą, ale dadzą przynajmniej szczyptę smaku i zachęcą do dalszych tras.

Wspaniały widok jest także z Głodówki – cała panorama Tatr jak na dłoni (to dla podróżujących własnym samochodem).

Osobom, które przesiadują głównie na Krupówkach szczytem marzeń wydaje się Giewont. Trasa nie jest trudna, ale nią bywa, z racji tłumów, które na Giewont zdążają i związanych z nimi przepychanek – dlatego radzimy wybrać się tam wcześnie rano. Na Giewont można dotrzeć przez Dolinę Strążyską (szlak czerwony – dość forsowne podejście) lub przez Kalatówki i Polanę Kondracką (szlak niebieski). Ostatnie 15 minut jest ubezpieczone łańcuchami.

Jedną z ciekawszych tras jest wejście na Kasprowy Wierch żółtym szlakiem od schroniska Murowaniec. Docieramy tam z Kuźnic szlakiem niebieskim lub żółtym. Zejście z Kasprowego szlakiem zielonym, pod kolejką. Można też zjechać kolejką (to wersja dla mnie 🙂 ).

Nie sposób nie wspomnieć tutaj o Tatrach Zachodnich, których szlaki są łatwiejsze i mniej zatłoczone. Ciekawe są Czerwone Wierchy, Ornak czy widok z Trzydniowiańskiego Wierchu (uwaga, przejście przez Kulawiec w pozie skulonej w kosodrzewinie). Przy okazji Czerwonych Wierchów warto zauważyć, że wejście na Małołączniak szlakiem niebieskim z Przysłopa Miętusiego może sprawić niewielkie trudności ze względu na jedno strome miejsce – podejście po gładkiej skale (ubezpieczone łańcuchem). Można także wybrać się na Grzesia (ze schroniska na Polanie Chochołowskiej). Z racji odległości na dalsze trasy (Rakoń, Wołowiec – piękna panorama, ale często zamglony lub zachmurzony, Jarząbczy, Starorobociański) koniecznie trzeba przenocować w schronisku – w którym warunki mogą się równać z niejednym hotelem.

Teraz coś dla bardziej doświadczonych

Krzyżne. Ruszamy z Kuźnic do Murowańca (żółtym lub niebieskim), stamtąd dalej żółtym na Przełęcz Krzyżne (uwaga na luźne, obsuwające się kamienie). Koniecznie trzeba dojść z tej strony, z tego względu na końcowy efekt (zaskoczenie efektowną panoramą). Zejście tym samym szlakiem do Doliny Pięciu Stawów. Potem można zejść do Morskiego Oka przez Świstówkę, lub Doliną Roztoki do Wodogrzmotów Mickiewicza i dalej do Palenicy Białczańskiej. Podana trasa nie jest trudna, jednak dość mozolna, ze względu na jej długość.

Kozi Wierch. Wejście z i zejście do Doliny Pięciu Stawów szlakiem czarnym. Tylko w ten sposób osoby średniozaawansowane chcące podziwiać widok ze szczytu mogą tam dotrzeć. Absolutnie nie polecamy poruszania się po Orlej Perci szlakiem czerwonym!

Wrota Chałubińskiego. Z racji tego, że wejście i powrót następuje tą samą drogą mało osób decyduje się wejść na wrota. Ale warto, trasa charakteryzuje się ciekawą scenerią dolinki za Mnichem. Uwaga: na górze bardzo wieje. Żeby nie zostać zdmuchniętym przez panujący tu przeciąg najlepiej przykucnąć i chwycić się skały. Ciekawy widok na stronę Słowacką obejmujący oba Stawy Ciemnosmreczyńskie (ze Szpiglasowego widać tylko Niżny). No i widać najwyżej położony polski staw – Zadni Mnichowy Stawek w Dolince za Mnichem (2070 m. n.p.m.)

Kościelec. Spod Czarnego Stawu Gąsienicowego prezentuje się znakomicie (wraz z zielonym Małym Kościelcem i Przełęczą Karb). Notabene podejście spod stawu jest bardzo forsowne – człowiek wdrapuje się mozolnie po kamiennych stopniach. Z Kościelca widok na wszystkie Stawy Gąsienicowe. Dlaczego dla doświadczonych? Bo nikt z moich znajomych nie dotarł tam za pierwszym razem. Ta góra budzi respekt (z racji nazwy? ;-)). W moim przypadku wejście wrześniowe okazało się wejściem zimowym (śnieg), przewodnik wciągał nas na linie (jest tam taka wąska rynna do przejścia bez łańcucha, problem polega na tym, że trudno znaleźć jakiś występ w skale by oprzeć nogi). Trwało to w nieskończoność, było nas 15 osób. Reszta w tym czasie przymarzała. Szliśmy dalej ale było coraz zimniej. Byliśmy już o krok od szczytu gdy ktoś się zbuntował. Ponieważ nikogo zostawiać nie można – wszyscy zgodnie zawróciliśmy. To był pierwszy raz, kiedy góra mnie pokonała. Wspaniałe uczucie 🙂

Wybierając się z Doliny Pięciu Stawów Polskich do Morskiego Oka można wybrać wariant dłuższy przez Szpiglasową Przełęcz (w odróżnieniu od wcześniej opisanego szlaku przez Świstówkę), aczkolwiek ta trasa jest nieco trudniejsza – jest ok. 100m łańcuchów od strony Pięciu Stawów – początkującym łatwiej wchodzić po łańcuchach aniżeli schodzić. Z Morskiego Oka wracamy do Palenicy asfaltem – pieszo lub furmanką. Jeśli boimy się łańcuchów – zawsze możemy też dotrzeć do Szpiglasowej Przełęczy od strony Morskiego Oka – i wrócić tą samą drogą. Towarzyszyć nam będą odgłosy świstaków. Dojrzeć ich jednak nie sposób. Właśnie ze Szpiglasowej Przełęczy mamy okazję zobaczyć „takiego malutkiego” Mnicha… Zresztą widoki stamtąd są przepiękne. Warto również dotrzeć na Szpiglasowy Wierch (15 minut) by spojrzeć też na stronę słowacką.

Świnica. Najczęściej ludzie docierają tutaj z Kasprowego, po wjechaniu na niego kolejką (sylwetka Świnicy widziana z Kasprowego jest sporą pokusą). Nie jest jednak tak blisko, jakby się mogło wydawać. Poza tym – wejście to wejście, nie wjazd 😉 Musimy pamiętać, że wejście na szczyt ubezpieczone jest sporą ilością łańcuchów (warto wziąć rękawiczki – uwaga: na łańcuchy nadają się najlepiej rękawiczki rowerowe lub żeglarskie). Średniozaawansowanym polecamy wejście szlakiem czarnym od Doliny Gąsienicowej przez Przełęcz Świnicką, bardziej zaawansowanym od Doliny Gąsienicowej przez Zawrat. UWAGA: Podejście na Zawrat od strony Murowańca należy do bardzo trudnych – z racji spadających kamieni. Wiele miejsc ubezpieczonych jest łańcuchami. Jest także jedno miejsce, w którym trzeba wykonać spory krok i się podciągnąć (łańcuch jest tam umieszczony, ale w zupełnie nieprzydatnym miejscu). Z przykrością stwierdzam, że moje nogi są zbyt krótkie 🙁 Poza tym między Zawratem a Świnicą prawie cały czas jesteśmy skazani na łańcuchy – ręce mogą zaboleć…

Rysy od strony słowackiej. W początkowym fragmencie widzieliśmy ludzi z wózkami… A tak serio – trasa dość łatwa, widok ze szczytu wspaniały (chociaż często strona polska przykryta jest chmurami podczas gdy nad słowacką świeci słońce), ale na szczycie tłumy…

Trasy trudne

Rysy. Nie jest to szlak wyjątkowo trudny, ale z racji tego, że jest bardzo męczący należy zaliczyć go do trudnych. W końcowej fazie towarzyszą nam łąńcuchy. Jeden z okazalszych widoków w Tatrach.

Przełęcz pod Chłopkiem. Spod Morskiego Oka dostajemy się nad Czarny Staw pod Rysami. Stamtąd szlak zielony prowadzi nas najpierw na Bańdziocha, skąd roztacza się piękny widok na Morskie Oko. Do tej pory była to zaledwie przechadzka. Następnie zaczynamy wchodzić na Kazalnicę – ubezpieczeń właściwie brak (trzy klamry), są za to widoki na przepaście, więc lepiej patrzeć w górę 😉 W ogóle człowiek ma wrażenie, iż jeden nieostrożny ruch i runie… Z Kazalnicy wspaniały widok. W dalszej części trzeba zwrócić szczególną uwagę na obsuwające się kamienie. Na Przełęczy podobno dość silnie wieje wiatr. Kiedy ja byłam – nie wiało w ogóle.

Orla Perć. Najtrudniejszy szlak w polskich Tatrach. Na przejście szlaku „za jednym zamachem” nie ma co liczyć, nawet jeśli startujemy z Murowańca – ręce na łańcuchach męczą się szybko. Poza tym ze względu na fakt, iż szlak jest dwukierunkowy zmuszeni jesteśmy pokonywać go wolniej – co chwilę trzeba się zatrzymywać, by przepuścić idących z przeciwka. Moim skromnym zdaniem szlak powinien być jednokierunkowy, ze względu na wypadki, które często tu się zdarzają. Jednocześnie jest to najbardziej widokowy szlak w polskich Tatrach.

Zawrat-Kozia Przełęcz. Na tej trasie piękne widoki ujrzymy z Małego Koziego Wierchu. Zejście na Kozią Przełęcz następuje po metalowej drabince. Ten fragment, jak i następny pokonywany jest zwykle właśnie w tym kierunku, więc trzeba to wziąć pod uwagę (krócej się czeka przepuszczając idących z naprzeciwka).

Kozia Przełęcz-Kozi Wierch. Utrudnienia mogą wystąpić w pierwszych chwilach – jeden z łańcuchów trzeba pokonać prostopadle do ściany wychylając się w stronę przepaści. Jest też kilka klamer potraktowanych jako drabinki (klamry są śliskie, zawsze mam opory przed stanięciem na nich).

Kozi Wierch-Granaty. Trudności możemy się spodziewać na odcinku Kozi Wierch-Żleb Kulczyńskiego (ale nie takich jak w dwóch wcześniej opisanych fragmentach), samym żlebem trzeba również iść bardzo ostrożnie (piarżyste dno), natomiast od żlebu do Granatów nie powinno być większych problemów.

Granaty. Zabezpieczeń brak. Jest tylko jeden łańcuch nad szczeliną (kilkunastometrowa przepaść) – trzeba tam wykonać dość duży krok. Ja nogi mam za krótkie 🙁

Granaty-Krzyżne. Jednym z poważnych niebezpieczeństw na szlaku jest fakt, że w razie burzy nie można szybko zejść z grani – ten odcinek trzeba przejść za jednym razem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *