Przewodnik po Irlandii – praktyczne informacje

Irlandia - atrakcje, przewodnik, porady

Atrakcje,zabytki, najciekawsze miejsca – czyli co warto zobaczyć w Irlandii.


Samochód

W Irlandii wymagany – publiczne środki transportu kursują rzadko, nie dojeżdżają do wielu atrakcji turystycznych, a podróżowanie stopem nie jest zbytnio rozpowszechnione. Są dwie możliwości: a) wypożyczyć samochód na miejscu; b) zabrać go z Polski. Koszty (w pierwszym przypadku podróży samolotem i wypożyczenia, a w drugim przeprawy promowej) są w przybliżeniu jednakowe. Zaletą wypożyczenia samochodu jest oszczędność czasu. Wadą jest brak wyczucia samochodu z perspektywy pasażera (kierownica po prawej stronie) i konieczność przywyknięcia do zmiany biegów lewą ręką. Zalety podróży własnym samochodem: możliwość zobaczenia czegoś po drodze, dobre opanowanie samochodu. Wadą jest konieczność pomocy pasażera w przypadku wyprzedzania na drodze dwukierunkowej. Warto też w tym przypadku zaopatrzyć się w zaślepki na światła, by nie oślepiać nadjeżdżających z przeciwka (dostępne na promie). Uwaga: na prom, tak samo jak i na samolot trzeba się stawić odpowiednio wcześniej (w przypadku każdej linii obowiązują inne czasy).

Wodospad w Irlandii

Kontrole radarowe zdarzają się bardzo rzadko. Słyszeliśmy, że w Wielkiej Brytanii nie wypada wyprzedzać: i rzeczywiście – rzadko kto wyprzedza, raczej jak znajdzie się wielki zawalidroga – w innym przypadku wszyscy spokojnie jadą w jednym rządku. W Irlandii zasada ta nie obowiązuje – wyprzedzają, choć często widać, że robią to z pewną taką niepewnością, bo wyprzedzają dużym łukiem. Jeśli zjedziesz takiemu na pobocze – podziękuje, tak jak w Polsce, światłami awaryjnymi. Wypada, byś wtedy zaświecił długimi –

Drogi

W Irlandii odległości podawane są w kilometrach (!), ograniczenia prędkości w milach (ale sobie namieszali). Autostrad właściwie brak. Te, które istnieją, są bezpłatne. Pozostałe charakteryzują się nie najlepszą nawierzchnią (nie ma dziur, ale są bardzo nierówne). Poza tym drogi są kręte, wąskie, ograniczone murkami lub krzakami (samochód z Polski powinien wyjechać bez szwanku, ale wypożyczony może mieć lewą stronę zdrapaną). Ale ruch niewielki. I miejsca parkingowe łatwo znaleźć. No i wypada napisać parę zdań o oznaczeniach dróg. Na głównych nie powinno być problemu. Problemem może być zachód – jego środkowa i północna część (w szczególności zauważyliśmy to półwyspie Dingle). Jadąc od południa najpierw pojawiają się nazwy miast w obu językach: angielskim i galickim. Potem te w angielskim znikają – są tylko w galickim. A podobieństwo tych dwóch języków jest żadne, np. Dublin to w galiku Baile Aitha Cliath. Na mapie oczywiście nazwy po angielsku, a na drogowskazach w galickim. O pomyłkę nietrudno. Druga sprawa to miejsca, w których drogowskazy są umieszczone. Na przykład po przeciwnej stronie skrzyżowania stoi wbity jeden pal, a na nim kilkanaście drogowskazów. Tych, które wskazują na wprost, oczywiście nie można odczytać: trzeba przejechać skrzyżowanie, stanąć pod drogowskazem i dopiero przeczytać. Wiele drogowskazów jest przekręconych: na mapie widzisz, że dane miejsce jest po lewej stronie drogi, drogowskaz wskazuje na prawo. No a czasem oznaczeń po prostu brak. Kilka razy zdarzył nam się następujący sposób podróżowania: słońce mamy po lewej stronie – to znaczy, że jedziemy na północ, czyli przynajmniej w dobrym kierunku… Dobra mapa nieodzowna. Czasem droga (mało uczęszczana) przechodzi przez teren prywatny (np. w okolicach Carrowkeel czy klifów Slieve League) – wówczas otwiera się bramę, przejeżdża i zamyka bramę (by owieczki nie pouciekały ?).

Uwaga na światła: cykl trwa dość długo, czasem Irlandczycy dojeżdżając do świateł wyłączają silnik. Na czerwonym więc tworzą się korki, ale jesteś prawie pewny, że kiedy zapali się zielone – zdążysz, gdyż trwa też długo. Korki: tworzą się często, nawet w małych miasteczkach, głównie popołudniami, kiedy kończą pracę (16.00-18.00), przy czym najgorzej jest około 17.00

Irlandczycy, zapytani o drogę, najczęściej podają nazwy pubów jako charakterystycznych obiektów mijanych po drodze.

 

Drogi widokowe

Zaznaczone na zielono nie zawsze okazują się drogami widokowymi: przeszkadzają murki, krzaki, itp. A czasem nic nie przeszkadza a widoku (ładnego) nadal brak. Widać pojęcie „widok” nie znaczy tego samego co u nas. Czasem jednak widoki są piękne, nie ma jednak się gdzie zatrzymać, by je podziwiać. Punkty widokowe w Irlandii to punkty, gdzie jest miejsce by zbudować parking, niekoniecznie z tego punktu musi być coś widać.

Wybór noclegu

W Irlandii można nocować na kempingach (wbrew pozorom niezbyt gęsta sieć; najlepiej zajrzeć na stronę internetową i zaplanować sobie noclegi; w informacji turystycznej dostępny również przewodnik po kempingach za 4 euro), schroniskach (też nie ma ich wiele; w przypadku pokoi dwuosobowych zalecamy rezerwację lub wcześniejszy przyjazd – ok. 15.00-16.00); Bed and Breakfast (tu rezerwacja niepotrzebna, noclegów dużo, dobrze oznakowane). Zaporą może być cena: ok. 55-60 euro za pokój dwuosobowy (w Dublinie droższe) – prawie wszędzie indziej jednakowa. Można spróbować zrezygnować ze śniadania prosząc o obniżenie ceny – i w ten sposób zaoszczędzić 10-14 euro; można też, taniej, zjeść zamiast tradycyjnego irlandzkiego śniadania – śniadanie kontynentalne.

Irlandia krajobraz

Na kempingach czasem można wynająć przyczepy kempingowe – w przypadku dwóch osób jednak to się nie kalkuluje: koszt przyczepy to ok. 70 euro za noc. Natomiast w przypadku podróży w czwórkę-piątkę już warto. W przypadku nocowania pod namiotem nie jest konieczny młotek do wbijania śledzi – wchodzą jak w masło. Nocleg dla dwóch osób (w tym namiot+samochód, choć często za samochód się nie płaci, tylko za ilość osób) wychodzi w granicach 11-24 euro (wliczając w to prysznice). Prysznice najczęściej są płatne – żeton kosztuje 1 euro, ale wystarcza na ok. 8 minut. Tak przynajmniej twierdzą właściciele – nam ciepła woda nie zdążała się skończyć, ale z zegarkiem w ręku się nie kąpaliśmy. Oprócz kempingów wymienionych w tekście, na których nocowaliśmy, znamy z wywiadu 😉 jeszcze parę, wśród których można polecić Tree Grove w Kilkenny. Nieźle także jest w Hungry Hill w Adrigole Harbour i Mannix Point w Cahirciveen. Natomiast nie polecane są: Lakeside Centre w Ballyshannon, Gyles Quay w Dundalk i Roundwood w Roundwood.

W schroniskach w salach wieloosobowych koszt noclegu to ok. 12-15 euro, koszt wynajęcia pokoju dwuosobowego ok. 40 euro. Nie jest konieczne posiadanie własnej pościeli czy śpiworów. Ceny nie dotyczą Dublina – tu potrafi być i 50% drożej. Są jeszcze hotele. O cenach jednak nie będziemy pisać 😉

Przekroczenie granic

Między Wielką Brytanią a Irlandią właściwie nie powinna istnieć, ale nam, po zjeździe z promu, sprawdzali dowody. Podobnie po zjeździe z promu z Holandii do Anglii w Harwich – pytali czy jedziemy do pracy, bo mają formularze – możemy od razu je wypisać. Aha: wszędzie pokazywaliśmy tylko dowody osobiste i nikt się nie przyczepił. Tylko pani w Hoek van Holland pytała, czy to nowe, bo pierwszy raz widzi (!). Między Irlandią a Irlandią Północną granicy nie ma w ogóle – nie ma też żadnych znaków świadczących o tym, że wjeżdża się do innego kraju. O tym człowiek dowiaduje się widząc na stacjach benzynowych ceny w funtach…

Wywindowane ceny?

Podobnie jak w Norwegii – też ból. Lepiej nie przeliczać na złotówki. A jak się kształtują? Takie same jak w Polsce – tylko w euro 😉

Ceny paliwa: z dwojga złego warto zatankować w Niemczech (ceny holenderskie są horrendalne ;-)) i w Irlandii (najniższe na całej trasie). Uwaga: ceny diesla w Wielkiej Brytanii są wyższe niż ceny benzyny.

Ceny alkoholi: też wysokie; np. Jameson tańszy u nas niż tam. Piwo w sklepie w cenie ok. 2 euro za puszkę; w pubie ok. 3,50 czyli bardzo korzystny stosunek sklep-bar (porównajcie sobie u nas). Dzięki temu puby są pełne, mimo zakazu palenia (!) Wszystkie ceny piw podajemy za piwa puszkowe (0,5L)

Ceny noclegów na kempingach podajemy w całości: za 2 osoby, namiot, samochód (często nie pobiera się opłaty za samochód, najczęściej tylko za ilość osób)

Przy atrakcjach turystycznych podaliśmy ceny za osobę

Cena benzyny w Irlandii: (podana za 10 litrów) 9,88-9,99 euro

Uwaga: koszt biletu landbridge (Holandia-Anglia i Walia-Irlandia) w obie strony wyniósł nas w czerwcu 508 euro (samochód z kierowcą + pasażer). Ceny na lipiec-sierpień kształtowały się o ok. 150 euro więcej. Po powrocie okazało się, że wprowadzili promocję w tych miesiącach – tym razem koszt to ok. 340 euro. Bez komentarza… Kto nie chce wjeżdżać do Holandii może skorzystać z przeprawy Calais-Dover lub z eurotunelu – koszty podobne, ale znaleźliśmy landbridge tylko z Dublinem lub Belfastem – i dłużej trzeba jechać przez Wielką Brytanię i wjeżdża się od razu do dużego miasta – a tego chcieliśmy uniknąć. Można też popłynąć z Francji prosto do Irlandii, jednak cena w czerwcu wynosiła 700 euro (w sezonie oczywiście więcej).

Kuchnia irlandzka

Jeśli chodzi o chleb w Irlandii – jest taki jak w Anglii (nie do zniesienia ;-)). Tradycyjnego polskiego nie uświadczy się. Można ewentualnie pieczywo francuskie (a’la bagietki). Natomiast inny chleb to tak jak u nas chleb tostowy. Ceny różne: od 0,90 do 3,50 euro. Bochenek wychodzi na dzień. Tradycyjne irlandzkie śniadanie to pieczony pomidor (warzyw surowych raczej nie jedzą – są trujące czy co? ;-)), smażony boczek, smażona kiełbaska, sadzone jajko i pudding, czyli coś, co smakuje jak polska kaszanka (albo śląski krupniok jak kto woli ;-), zdecydowanie warta polecenie jest miejscowa pieczeń wołowa, która smakuje przepysznie! 🙂

Pieczeń wołowa - Irlandzka kuchnia

Regionalne piwa – dla smakoszy 🙂

Piwa warto spróbować, ale jedynie po to, by porównać z polskim i po raz kolejny przekonać się, że co jak co, ale piwo to mamy najlepsze ? Krótko mówiąc – ich piwo jest niestrawne. Ale podam kilka nazw, gdyby ktoś chciał się przekonać z każdym: Beamish Genuine Irish Stout, Kilkenny, Smithwick’s, Murphy’s, Caffrey’s. No i Guinness. Ale irlandzką whiskey (w Szkocji jest whisky) polecamy. Ich ceny jednak w Polsce są niższe niż w Irlandii. Najbardziej znane to: Jameson, Old Bushmills, Tullamore Dew, Midleton, Mitchell, Watt.

 

Panujący język?

Angielski. Galickiego na żywo nie słyszeliśmy w ogóle, pomijając stację radiową prowadzoną tylko w tym języku. Oni za wszelką cenę próbują wrócić do korzeni, niestety chyba już za późno. Z tym angielskim jednak czasem nie ma tak łatwo. Pomijam rozmowę z robotnikami drogowymi (oni mogą mówić dialektem, niewyraźnie lub niechlujnie, więc rozumiem), ale w jednej atrakcji turystycznej: Marble Arch Caves (tylko tam) zdarzyła nam się taka przewodniczka, której w ogóle nie można było zrozumieć. Poza tym – spokojnie. Troszkę inaczej wypowiadają „u” – jak „o”: jest więc Dublin \Doblin\ Good luck \gud lok\ i Thank you very much \mocz\

 

Nastawienie ludzi

Ludzie mili, życzliwi, pomocni, lubiący Polaków (wiele razy to słyszeliśmy z ich ust). Mamy wiele cech wspólnych: podobnie myślimy, lubimy sobie wypić 😉 więc łatwo nam się dogadać. A tak serio: może to historia nas zbliża… Aha! U nich też propaganda proeuropejska – dowiedzieliśmy się, że po wejściu do Unii to wszystko będzie lepsze, drogi będą super, wszystko piękne! U nich było tak samo. Zresztą to widać: tylko kawałek wyremontowanej drogi i już stoi znak, że z to z pieniędzy europejskich.

 

Depresyjna pogoda

W Irlandii przede wszystkim wieje: chłodny wiatr od oceanu. Chmury suną bardzo nisko i szybko. Pada też, ale w lecie pada bardzo przyjemnie – przeciętny deszcz trwa od dwóch do pięciu minut. Potem jest słońce przez, powiedzmy pół godziny – godzinę, potem znów pada kilka minut. Podczas pierwszych 4 dni mieliśmy pogodę hiszpańską – ani chmurki na niebie. Nie spodziewaliśmy się tego i nie zabraliśmy kremów do opalania, a ponieważ słońce silnie grzeje (nie czuć tego w ogóle przez ten zimny wiatr) lekko się spaliliśmy. Kremy polecamy więc wziąć. Jak tylko zajdzie słońce robi się zimno. Temperatura w nocy to ok. 8 stopni.

Zachód słońca w Irlandii

Atrakcje turystyczne

Sporo pieniędzy pozwala zaoszczędzić Herritage Card – HC (20 euro) – karta wstępu do ponad 100 atrakcji (opactwa, zamki, pałace, katedry, kościoły, jaskinie, grobowce, muzea, parki narodowe). Wraz z kartą dostaje się przewodnik po tych atrakcjach. W poradach dla fotografów podaliśmy miejsca, w których można sfotografować z zewnątrz atrakcje bez płacenia za bilet wstępu (lub karty). Możecie więc sami zdecydować czy opłaca się kupić kartę czy nie. Jednak wiele miejsc, poza godzinami zwiedzania, jest otwartych dla turystów. Tak np. jest w Carromore czy Ardfert Cathedral. Wszystkich atrakcji nie da się zobaczyć podczas jednego pobytu (my odwiedziliśmy około dwudziestu, ale chcąc je zobaczyć bez karty zapłacilibyśmy po 40 euro na osobę). Karta jest ważna rok. Konieczne jest zarejestrowanie się w każdym zwiedzanym obiekcie – i złożenie podpisu. Ciekawe turystyczne, darmowe mapki Dublina, dostępne są w informacjach turystycznych lub w sklepach z pamiątkami.

Ważne informacje!

Uwaga na traktory – w Irlandii traktor jest wielkości ciężarówki. Serio – tak jakby nasze powiększyć dwukrotnie. Stąd nie dziwi często pojawiające się ostrzeżenie: „heavy machinery crossing”
W Irlandii promują czystość – w wielu miejscach brak jest koszy na śmieci a tablice informują „take litter home”. Czasem jest to denerwujące (jedź sobie przez cały dzień z puszką po śledziach w samochodzie). W Londynie też często (np. na dużych stacjach kolejowych) nie ma koszy na śmieci (ale tam to ze względów antyterrorystycznych) – śmieci rzucają się na ulice a nad ranem ktoś to sprząta…
W przypadku korzystania z automatów telefonicznych – uiszczanie opłaty następuje po zgłoszeniu się osoby z drugiej strony – z tego względu, że czas zaczyna lecieć od momentu wrzucenia monety, i pieniędzy nie dostaniesz z powrotem gdy nikt nie odbierze.

Polecamy Irlandię dla wielbicieli:
– widoków
– przyrody
– ruin (opactw, zamków, pałaców, kościołów, katedr)
– grobowców megalitycznych

Miejsca, które warto zobaczyć!

  • półwysep Mizen
  • półwysep Dingle (a w szczególności Slea Head Drive)
  • Gap of Dunloe (w okolicach Killarney)
  • w czerwcu drogę nr 668 przez the Knockmealdown (między Clogheen a Lismore)
  • drogę nr 340 w Connemarze
  • drogę nr 759 przez Sally Gap
  • Achill Island
  • Glen of Aherlow (widok na dolinę z drogi nr 664)
  • Malin Head
  • Cliffs of Moher
  • Giant Causeway
  • ogrody Glenveagh
  • Marble Arch Caves
  • Rock of Cashel
  • Donegal Castle
  • Kilkea Castle
  • Jerpoint Abbey
  • miasteczka Galway i Kilkenny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *