Wakacje w Chorwacji – co musisz wiedzieć?

Wakacje w Chorwacji poradnik

Wczasy w Chorwacji – kompletny poradnik

Podróż samochodem

W każdą podróż bierzemy dokładną mapę kraju docelowego (1:250 000 – 1:300 000), którą odpowiednio wcześniej kserujemy i zamieniamy w atlas (żeby było wygodniej). Na kraje tranzytowe wystarczy atlas 1:750 000.

Winietki najlepiej zakupić na granicy (zaraz za przejściem granicznym w punkcie Spedition albo na stacjach benzynowych w danym kraju). W Polsce się nie opłaca, przelicznik jest fatalny. Trzeba zwrócić uwagę na to, że czeska winietka miesięczna nie jest ważna od dnia jej wykupienia, tylko cały dany kalendarzowy miesiąc. W niektórych przypadkach konieczne więc będzie zakupienie dwóch winietek 10-cio dniowych: jednej w tamtą stronę, drugiej w drodze powrotnej. Cena winietki miesięcznej (200CZK) = cena dwóch winietek 10-cio dniowych. Winietki w Austrii można zakupić na 10 dni (7,60E) i oraz na dwa miesiące (21,80E) – tutaj opłaca się kupić także dwie 10-cio dniowe.

Przejeżdżając przez dany kraj trzeba pamiętać, że w niektórych miejscach nie ma drogowskazów na dane miasto, lecz na państwo, np. A, CZ, SK.

Można na stronach PZMotu sprawdzić ceny benzyny, w którym kraju najbardziej opłaca się tankować – chociaż w naszym przypadku żadna cena benzyny nie pokryła się z rzeczywistością… Zresztą co się dziwić – stale się to zmienia. Poza tym w dziale linki podaliśmy adresy do stron z przepisami drogowymi w krajach Europy.

W Słowenii istnieje obowiązek jazdy z włączonymi światłami mijania przez cały rok i jest on rygorystycznie przestrzegany. W Chorwacji (mimo ostrzeżeń na stronach polskiego MSZ) mało kto jeździ na światłach… Nie wiemy, czy to przepis martwy czy zaszła jakaś pomyłka i przepis takowy nie istnieje.

Toalety w Czechach i Słowenii są płatne, w Chorwacji toalet nie spotkaliśmy (!)

Miasto w chorwacji

Policję spotykaliśmy, czasem z radarami (najczęściej przy zmianie turnusów), chociaż w Chorwacji łapią głównie na zakaz wyprzedzania i przekroczenie ciągłej linii. Ograniczeń prędkości rzadko kto przestrzega. Za to często można spotkać ludzi, którzy po prostu boją się jeździć i jadą ok. 40-50 km/h niezależnie od znaków i warunków drogowych. Ogólnie rzecz biorąc ograniczenia są troszkę zaniżane – spokojnie prawie każdy zakręt można przejechać 20-30 km szybciej.

Benzyna nawet dobra, samochód znów palił nam mniej niż w Polsce – trochę ponad 5L/100km (choć nie tak mało jak w Norwegii). W Chorwacji zauważyliśmy dwa rodzaje stacji benzynowych: INA i OMV i dwa rodzaje cen bezołowiówki 95: 6,05HRK (INA) oraz 6,15HRK (OMV). Na stacjach należy zwrócić uwagę na stan licznika na dystrybutorze – często trzeba go wyzerować ręcznie lub poprosić o to sprzedawcę, żeby nie zapłacić za tego, który tankował przed nami. Jeśli chodzi o stan baku – trzeba go często sprawdzać: w Chorwacji, głównie w głębi kraju i na wyspach, stacje benzynowe są raczej rzadko rozmieszczone – może się zdarzyć, że człowiek zajeżdża gdzieś na samych „oparach”… albo i nie dojeżdża…

Co do jakości dróg w Chorwacji to mamy mieszane uczucia. Czasami fatalne (np. na Hvarze) – raczej nie ma dziur w dosłownym tego słowa znaczeniu ale za to jest mnóstwo nierówności – przyda się przed podróżą sprawdzenie stanu zawieszenia naszego samochodu. Ponadto zakręty, zakręty, zakręty. Co w połączeniu z sezonem najczęściej daje powolną jazdę. Ale czasami, np. na wyspie Brać – drogi równe, szerokie i doskonałe. Radzimy także korzystać z dróg w głębi kraju (jeśli nie planuje się tras widokowych) – panuje na nich raczej niewielki ruch. Należy natomiast uważać na podrzędne drogi w głębi kraju – mogą okazać się zamknięte.

Z parkowaniem nie było problemów, ale pewnie dlatego, że sezon jeszcze nie nadszedł. Płatnych wyznaczonych miejsc do parkowania w miastach jest niewiele (pozostałe bezpłatne), 1 godzina parkowania to koszt 3-5 kun.

I najważniejsze: w dni piątek-sobota-niedziela nie podróżować, tylko siedzieć na miejscu. I absolutnie nie planować wtedy podróży do-z Chorwacji. Co się wtedy na drogach dzieje można opisać tylko jednym słowem: koszmar!

Jesteśmy bardzo zadowoleni z terminu naszej wyprawy – czerwca – gdyż i tłoku na drogach nie ma wielkiego, można spokojnie znaleźć miejsce do parkowania, mało turystów i plażowiczów. Nigdy więcej wypraw w sezonie! 😉

Nie radzimy natomiast jednodniowych wycieczek samochodem dłuższych niż 200 km w jedną stronę. Uciążliwości jazdy (kręte drogi) zakłócają właściwy odbiór odwiedzanych miejsc (np. Dubrownika).

Bezpieczeństwo

Chorwacja to raczej kraj bezpieczny, nie ma tego „dziadostwa” co u nas. Dwa razy zdarzyło nam się zapomnieć zamknąć samochodu (w tym raz prawie na cały dzień) i jak wróciliśmy stał nienaruszony i zdrowy, z całym dobytkiem.

Noclegi

Nasza podróż była specyficzna i ‚małochorwacka’. Tam raczej niechętnie ‚sprzedają’ nocleg na jedną noc (jedni po prostu nie chcą i koniec). Możliwości targowania mieliśmy więc niewielkie, ale i tak warto się targować. Przede wszystkim ceny noclegów podawane są w euro. My chcieliśmy znać cenę w kunach – zawsze wychodziło taniej, a potem się targowaliśmy. Cena wyjściowa to 30 euro (za pokój dwuosobowy na jedną noc w kwaterach prywatnych), ale już w kunach to ok.200-210, a to jest już 27-28 euro, a nie 30.

Noclegów zaczynaliśmy szukać około 18.00 i zajmowało to nam do godziny czasu. Oczywiście głównie dlatego, że szukaliśmy kwater możliwie tanich. W czerwcu problemu ze znalezieniem noclegu właściwie nie ma. Oznaczenie kwater dobre (tzw. sobe), chociaż najczęściej w innych językach: zimmer, rooms, camere, zdarzały się izby i pokoye (!) Pomni jednak wcześniejszych doświadczeń z Hiszpanii wzięliśmy ze sobą sprzęt kempingowy, którego jednak nie użyliśmy.

Targowanie też jest różne, jak różni są ludzie: czasem nie chcieli w ogóle obniżać cen – pokazywali cennik i dyskusja się urywała. Natrafiliśmy także na kobietę, która zaczęła narzekać nie dając nam dojść do słowa, w końcu jednak zgodziła się na proponowaną przez nas kwotę. Najczęściej jednak można było coś utargować, a czasem nawet dużo. Np. dyskusja – kobieta: 200 kun, ja: 150, kobieta: dobrze.

W Chorwacji często napotkamy na osiedla turystyczne konkretnych narodowości: np. w Igrane urlopują głównie Czesi, w Stinicy (obok Jablanaca) – Słoweńcy, przy granicy z Bośnią (np. miejscowość Klek i pokrewne) – Bośniacy. Są też oczywiście miasteczka mieszane np. Vodice (Polacy, Czesi, Słowacy, Niemcy).

Plaże chorwackie zdjęcia

 

Przejścia graniczne

Właściwie za bardzo nie odczuliśmy granic. Możliwe, że mieliśmy szczęście. Kontroli żadnych nie było, w wielu miejscach nie chciano od nas nawet paszportów. Na granicy słoweńsko-chorwackiej jest możliwość otrzymania informatorów o Chorwacji (w języku polskim) i mapki turystycznej. W informatorze znajduje się wiele krótkich, aczkolwiek bardzo pożytecznych informacji (o świętach – ważne – sklepy nieczynne, godzinach pracy urzędów, kartach kredytowych, przepisach celnych i drogowych, opłatach za autostrady, postępowaniu w razie wypadku, służbie zdrowia, żeglarstwie, nurkowaniu, jedzeniu, parkach narodowych i parkach przyrody, imprezach, są też różne ciekawostki i co najważniejsze – informator zawiera tabelę przewidywanego natężenia ruchu drogowego podczas wakacji – za jego pomocą można tak zaplanować podróż aby uniknąć korków (czyli generalnie wystrzegać się jazdy w piątki, soboty i niedziele oraz w tym roku 1 i 2 sierpnia).

Jadąc magistralą adriatycką w kierunku Dubrownika przejeżdża się kawałek Bośni, ale w przypadku tranzytu po prostu mija się bramki. W przyszłym roku mają zostać zniesione granice między państwami byłej Jugosławii.

Waluta

Zdecydowanie nie opłaca się kupować kun w Polsce. Ewentualnie można zabrać polskie złotówki do Chorwacji, chociaż najbardziej opłaca się zabrać euro. Nie radzimy kupować kun od razu na granicy słoweńsko-chorwackiej – także się nie opłaca, chociaż już jest lepiej niż w przypadku zakupu kun w Polsce. Wymieniać radzimy w bankach (bez prowizji), a przy wymianie w kantorach (mjenialnica) zwrócić uwagę na wysokość prowizji – ok.1-1,5% (lub czasem jej brak) i dokonać przeliczenia. Najlepszy kurs na jaki trafiliśmy to 1Eur=7,48HRK (bank w Splicie), najgorszy 1Eur=7,30HRK (kantor w Dubrowniku), choć od znajomych wiemy, że bywały i gorsze.

Niewykorzystane kuny można zamienić z powrotem na jedną w walut wymienialnych, jak twierdzą na stronach ministerstwa spraw zagranicznych, po okazaniu zaświadczenia o dokonanej wcześniej wymianie tych dewiz na kuny. Od nas takiego zaświadczenia nie wymagano, ale lepiej (bo pewniej) jest go mieć.

Odradzamy wymianę euro na słoweńskie tolary – nie wiadomo potem co z nimi zrobić a i można pogubić się w zerach… Za słoweńskie autostrady radzimy płacić w drobnych euro (zostaną po wykupieniu winietki na austriackie autostrady) i żądać wydawania reszty także w euro.

Ceny w Chorwacji

Drożej niż w Polsce, zarówno zakwaterowanie, wyżywienie, odzież jak i AGD (drugiego dnia pobytu zmuszeni byliśmy kupić czajnik bezprzewodowy bo grzałka nam wybuchła – dosłownie). Przykładowe ceny podane na końcu każdego dnia oraz w podsumowaniu. Marketów mało. W całym kraju tylko kilka dużych sklepów Getro (takie nasze macro, ale nie trzeba mieć karty), w większych miasteczkach sklepy Konzum, Tommy – a’la nasze Plusy. Słyszeliśmy też o marketach Mercatone, Mercator, Kaufland, Uno, Billa, KTC, Alasor, Kerum, Ultra, CBA, King-Cross Jankomir, Ipercoop, Coop, Lidl – ale się z nimi nie spotkaliśmy. Ogólnie przeważają małe sklepiki. Jeśli chodzi o wyżywienie w restauracjach to cena zestawu w McDonald’sie wynosi ok. 25HRK, średniej pizzy w pizzerii 45-50HRK, dużej 40-50HRK, zestawu obiadowego ok. 80-100HRK, choć można zjeść i za 50HRK. Oczywiście, w zależności od restauracji, bywa też dużo drożej.

Znaczki pocztowe do kupienia na poczcie lub w kioskach z gazetami (TISAK).

UWAGA: co roku ceny idą w górę.

Kuchnia chorwacka

Dania kuchni chorwackiej można spróbować w restauracjach, gostionicach, tavernach, konobach. Z dań zimnych słynny jest dalmatyński lub istrijski „pr-ut” (sucha wędzona szynka), ser z wyspy Pag lub regionu Liki, ser owczy, „kulen” sławoński (rodzaj salami z ostrą papryką), samoborskie lub zagorskie kiełbasy (če-njovki). Burek to bułka z serem i mięsem (albańskie danie). Z zup trafić można na goveda juha (rosół wołowy), juha od rajcica (pomidorowa bez śmietany), riblja juha (rybna). Jeśli chodzi o dania główne to na wybrzeżu i wyspach podaje się ryby i owoce morza, a z dań mięsnych pa-ticadę (gulasz) lub gotowane mięso jagnięcia, smażone mięsa podobne do szaszłyków (raznjici, cevapici), mielone z trzech rodzajów mięs (pljeskavica), mięso z grila (mjesano meso na zaru). W głębi kraju jada się głównie dania mięsne: indyk z mlinci (rodzaj blin), pieczone jagnię (janjetina), młode prosię (odojak), gotowane lub smażone -trukle. Ponadto podaje się vitalac (kaszanka z jagnięcia), prosciutto (udziec ze świni z rusztu z serem owczym), kastradina (baranina). Uwaga: goulash to dziczyzna. Dania podawane są z ryżem, ziemniakami lub makaronem. Można skosztować również dania o nazwie palacinki (naleśniki z czekoladą, orzechami – oresima – lub marmoladą).

W restauracjach zdziwił nas mały wybór sałatek – jest do wyboru sałata, kapusta (sama) oraz pomidory… Mixed sallad obejmuje wszystkie te trzy rodzaje, nawet nie pomieszane, tylko położone obok siebie… Należy natomiast spróbować chorwackich kruchych ciasteczek Paprenjak – pycha! – cena natomiast jest zabójcza…

Kuchnia chorwacka - deptak

Napoje

W Chorwacji produkuje się głównie wina wytrawne i półwytrawne. Ze słodkimi w sklepach się nie spotkaliśmy, ale wiemy, że istnieją. Podobno najlepsze wina są z półwyspu Peljesac oraz z zachodniej Istrii. Jeśli ktoś się rozkoszuje winami podajemy nazwy niektórych z nich:

Istria: Malmsey (Buje), Cabernet (Porec), Sauvignon, Merlot, Terrano (Buzet), Zlahtina (Vrbnik), Burgonjac i Malvazija (Rovinj), Bakarska Vodica (to już szampan), Zlahtina (Krk), Motovunski Teran (Motovun)

Dalmacja: Grk, Posip i Rukatac (Korčula), Prc, Vugava i Plancic (Hvar), Plavac, Dingač i Postup (Peljesac), Babič (Primo-ten), Marastina (Lastovo), Malmsey (Dubrownik), Prosecco (słodkie deserowe), Pro-ek (-ibenik).

Słynne są chorwackie rakije: śliwowica, travarica (nalewka na ziołach), lozovaca. Mieliśmy okazję spróbować brzoskwiniowej i gruszkowej (ta druga szczególnie przypadła nam do gustu).

Piwa nawet nie są złe, ale wybór jest mały. Szczególnie polecamy Karlovačko oraz Ožujsko 😉

Promy

Starają się pływać planowo, aczkolwiek jeśli przyjeżdżając na daną godzinę jest dużo chętnych i część samochodów zostanie na nabrzeżu, posyłany jest kolejny prom. Stąd w czasie zmiany turnusów promy kursują „na okrągło”, ale i tak swoje trzeba odstać. Czasem (soboty) trzeba postać i kilka godzin. Bilet na prom (np. wcześniejsze wykupienie) nie gwarantuje miejsca na danym promie (jest wystawiany na dany dzień ale nie na konkretną godzinę) – liczy się kolejność nadjeżdżania samochodów. Jedynie słusznym armatorem w Chorwacji jest Jadrolinia 😉 Osobno podano link do ich strony. Można też napisać do przedstawicielstwa Jadrolinii w Polsce (adres podany na stronie internetowej Jadrolinii) a oni przyślą rozkład jazdy (na wszystkie promy) wraz z aktualnym cennikiem. Rozkład taki w przypadku planowania podróży na wyspy jest bardzo przydatny. Po chorwacku prom to trajekt.

Mentalność ludzi w Chorwacji

Ludzie na ogół mili, chociaż zdarzają się wyjątki. Niektórzy narzucają swoje towarzystwo. Raz trafiliśmy do takich, którzy koniecznie chcieli naszego towarzystwa na wieczorze rybnym, a inni pytali czemu nie mamy dzieci (!) Ogólnie rzecz biorąc wydawało nam się, że na Istrii są milsi niż w pozostałych rejonach, ale możliwe, że po prostu tam na takich trafiliśmy. Czasem nie wypuszczą bez porannej kawy.

 

Język

Chorwacki, ale łatwo jest się dogadać, szczególnie jeśli liznęło się czeskiego czy słowackiego. Z języków obcych Chorwaci mówią głównie po niemiecku, chociaż po angielsku też się zdarza (na pewno można się w tych językach porozumieć na przystaniach promowych). Warto też nauczyć się paru zdań po chorwacku, nie jest to trudne. Jak nauka kilku zdań po hiszpańsku zajęła mi miesiąc, tak tych samych zdań po chorwacku godzinę. Dodatkowo rozmówki przydadzą się także w restauracji przy wybieraniu potraw z menu.

Turyści

Na Istrię przyjeżdżają głównie Niemcy, Austriacy i Włosi (nawet w czerwcu). Pozostałe regiony nadmorskie okupywane są przez Polaków, Czechów, Słowaków, Słoweńców, Bośniaków, czasem wypoczywają tu także Węgrzy, nieliczni Francuzi czy Holendrzy (zresztą w Europie nie ma kraju, w którym nie spotkalibyśmy Holendrów).

Miasto w chorwacji

Pogoda

My trafiliśmy na „czerwiec stulecia”, więc upały były wręcz niemożliwe do wytrzymania. I jeszcze ten prawie zupełny brak wiatru… Duszno. Słońce piecze i wyższe filtry się są niezbędne. Trzy litry dziennie napojów na głowę. I w ogóle nie ma konieczności korzystania z toalet (których tak prawdę mówiąc brak), wszystko człowiek wypoci… W Chorwacji jest odwrotnie niż w Hiszpanii – w głębi kraju temperatura jest o kilka stopni niższa niż na wybrzeżu. Ogólnie od połowy maja do połowy października jest ładna pogoda, a kąpać można się od połowy czerwca do końca września.

 

Plaże

My nie spotkaliśmy plaż piaszczystych choć o takich słyszeliśmy (m.in. na Rabie), przeważają plaże żwirowe i kamieniste.

 

Zwierzęta

Nie spotkaliśmy się z niedogodnościami spowodowanymi przez zwierzęta – nawet na wyspie Cres (gdzie jest mnóstwo owadów) nie komplikowały nam życia. Jednakże w dwóch miejscach spotkaliśmy się z komarami: w czasie noclegu we Vranjicy (okolice Trogiru) oraz w Zatonie (okolice Dubrownika). Podczas kąpieli w niektórych miejscach trzeba uważać na jeżowce.

Co zabrać, jak się przygotować?

Obowiązkowo jako wyposażenie samochodu: dwa trójkąty ostrzegawcze, apteczka, zapasowe żarówki, gaśnica (gaśnica w drodze przez Czechy). My dorzucamy jeszcze matę na szybę odbijającą promienie słoneczne (niezbędna na czas postojów) i butelkę zwykłej wody – do mycia rąk w razie jakiś niekorzystnych okoliczności lub dla odświeżenia się na trasie. Polecamy też zabranie okularów przeciwsłonecznych oraz drugiej, zapasowej pary okularów (jeśli prowadzi się samochód w okularach) – może się przydać.

Koniecznym jest zabranie (lub zakupienie na miejscu) obuwia do wody. Dno jest bardzo nierówne, zdarzają się też jeżowce (bezpośredni kontakt z igłami tego zwierzęcia nie należy do najprzyjemniejszych). My zabraliśmy zwykłe tenisówki. Na plażę przyda się jakaś mata lub materac – leżeć na żwirze czy kamieniach długo się nie da. Warto zaopatrzyć się także w okulary do nurkowania – chociaż się nie nurkuje warto na chwilę wsadzić głowę pod wodę i pooglądać te cuda.

W przypadku chęci zwiedzania miast polecamy kupno przewodnika, w którym są mapki miast z zaznaczonymi zabytkami – ułatwia to zwiedzanie, szczególnie w przypadku wąskich, krętych uliczek.

Miny

Chociaż wojna dawno już się skończyła istnieją w Chorwacji miejsca, gdzie pozostały jeszcze obszary zaminowane. W głębi kraju można natknąć się na znaki uwaga miny, jest wiele ruin opuszczonych domów, zarówno zburzonych w czasie wojny, bez dachów, z dziurami po pociskach, jak również nowych, nie do końca zbudowanych z braku środków pieniężnych i opuszczonych. Są też wyludnione całe wsie. Podobnie jest w Bośni.

Najlepsze zdjęcia

Piękno danej wyspy najlepiej widać ze szczytów wzgórz innych wysp. Większość miasteczek w Dalmacji wymaga fotografowania rankiem (wyjątek miasto Rab – wieczorem), a krajobrazy obiektywów z większymi zbliżeniami. Czasem uliczki w miasteczkach są tak wąskie, że o zdjęciach możemy jedynie pomarzyć…

Ważne!

Woda z kranu jest zdatna do picia w całej Chorwacji. Ceny w Chorwacji z roku na rok idą w górę. Proponujemy zajrzeć do działu linki i sprawdzić aktualne ceny biletów wstępu. Aktualne, przykładowe ceny produktów żywnościowych (i nie tylko) można znaleźć na stronach polskich biur podróży.

Miejsca, które trzeba zobaczyć

wyspę Cres (okolice Lubenic), Krk (okolice Ba-ki, widok ze szczytu sv. Ivan), Murter, Hvar (droga widokowa Stari Grad – Hvar),

parki narodowe Krka, Plitvickie Jezera

fiord Zavratnica

Biokovo (widok ze szczytu sv. Jure)

Nin (ze względu na położenie, ciszę i zabytki)

Szybenik (widok z twierdzy świętej Anny)

Trogir

Dubrownik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *